Naprawa połączeń elektrycznych w Łodzi kosztuje 70 zł. Pozycja dotyczy poprawienia styków w puszkach i na kostkach — najczęstszej przyczyny migającego światła i gniazd, które przestają działać bez wyraźnego powodu.
Przewód pod śrubą pracuje razem z temperaturą: nagrzewa się przy obciążeniu i stygnie po jego zdjęciu. Po latach zacisk przestaje trzymać z tą samą siłą. W instalacjach aluminiowych, jakich w łódzkich kamienicach wciąż jest sporo, zjawisko jest znacznie silniejsze — aluminium pełznie pod naciskiem, więc styk poluzuje się nawet bez dużego obciążenia.
Stara kostka porcelanowa lub z tworzywa trzyma przewód śrubą i to ona jest najsłabszym punktem. Złączki sprężynowe dociskają żyłę stałą siłą, niezależnie od temperatury, i nie wymagają dokręcania po latach. Przy naprawie wymieniamy kostki na złączki wszędzie tam, gdzie puszka na to pozwala — to różnica między naprawą na rok a naprawą na dziesięć lat.
Gdy na zacisku widać ślady zwęglenia albo izolacja przewodu jest krucha i pęka przy zginaniu. To znak, że instalacja pracowała w przegrzaniu, i wtedy poprawienie styku odsuwa problem, zamiast go usuwać. Mówimy o tym wprost i wskazujemy zakres, który realnie rozwiązuje sprawę.
Nie wymieniamy instalacji, nie prowadzimy nowych obwodów, nie modernizujemy rozdzielnic i nie wykonujemy pomiarów odbiorczych z protokołem. Nie kujemy ścian, żeby dotrzeć do puszek zatynkowanych na głucho.
W puszce nad łącznikiem światła, w puszce rozgałęźnej przy suficie i w gnieździe, do którego podpięto najwięcej odbiorników. To trzy miejsca, w których obciążenie jest największe, a dostęp najprostszy — i w większości przypadków wystarczają, żeby znaleźć luźny styk bez pełnej diagnostyki obwodu.
Przy prostych przypadkach z układu obwodu. Przy trudniejszych potrzebna jest diagnostyka za 250 zł.
Zwykle od pół godziny do godziny.
Złączki mamy ze sobą. Przy większym zakresie powiemy, co dokupić.