Płatność dopiero po sprzątaniu
od 7:00 do 22:00
Teofilów leży w północno-zachodniej części Bałut i ma podwójny charakter: mieszkalne osiedle z wielkiej płyty dla około czterdziestu tysięcy osób, a obok niego dzielnica przemysłowa z halami, magazynami i biurami przy Aleksandrowskiej i Traktorowej. Dlatego obsługujemy tu zarówno mieszkania, jak i powierzchnie firmowe.
Biuro wyceniamy po dwa złote za metr kwadratowy powierzchni, przy minimalnym zamówieniu dwustu złotych. W stawce mieszczą się podłogi, biurka i powierzchnie otwarte, kosze z wymianą worków, sanitariaty w całości oraz aneks kuchenny: zlew, blat, fronty i mikrofalówka od środka.
Nie wchodzą w nią okna — te liczymy po czterdzieści złotych za sztukę — ani porządkowanie dokumentów na biurkach i mycie naczyń pracowników.
Po godzinach pracy zespołu albo przed ich rozpoczęciem. Sprzątanie przy ludziach w pomieszczeniu jest kompromisem: odkurzacz przeszkadza w rozmowach, a mokra podłoga w przejściu bywa ryzykowna. Na Teofilowie, gdzie część firm pracuje zmianowo, umawiamy się na okno między zmianami.
Open space na dwadzieścia osób z własną kuchnią wymaga wizyty codziennej. Biuro na osiem do piętnastu osób — co drugi dzień. Mały zespół, który je na mieście, obsługujemy raz w tygodniu. Przy dwóch wizytach w miesiącu rabat wynosi dziesięć procent, przy cotygodniowych piętnaście.
Odkurzacz zbiera z nich powierzchnię, ale nie to, co się w nie wgryzło. Raz na pół roku warto dołożyć pranie: wykładzina po dziesięć złotych za metr kwadratowy, fotel biurowy dwadzieścia złotych za sztukę, kanapa w części wspólnej sto czterdzieści.
Osiedlowa część Teofilowa to typowa wielka płyta: dwa pokoje za dwieście dwadzieścia dziewięć złotych dziewięćdziesiąt groszy, trzy za dwieście siedemdziesiąt cztery złote dziewięćdziesiąt groszy, wizyta na trzy do czterech godzin.
Tak. Przy stałym grafiku wszystkie wizyty z miesiąca zbieramy w jedną fakturę z dokumentami zamykającymi.
Powierzchnie techniczne wyceniamy indywidualnie po opisie metrażu i rodzaju posadzki, bo stawka biurowa ich nie obejmuje.
Ochrona budynku albo osoba z firmy. Możemy też skorzystać z odbioru kluczy za trzydzieści złotych.
Nie porządkujemy dokumentów na biurkach, nie zmywamy naczyń pracowników i nie wchodzimy do serwerowni ani do magazynów z towarem. Granice stref uzgadniamy przed pierwszą wizytą — raz omówione, oszczędzają nieporozumień przez cały okres współpracy. Nie pracujemy też na wysokości z zewnątrz budynku, więc witryn i przeszkleń od strony ulicy nie myjemy z podnośnika.
Pierwszy przyjazd trwa dłużej niż kolejne: to, co narosło przy poprzednim wykonawcy, zdejmuje się jednorazowo. Warto zaplanować go jako osobne, większe zlecenie, zamiast liczyć, że zwykła wizyta w grafiku wyciągnie wszystko od razu.